poniedziałek, 14 listopada 2016

10 rzeczy których nie kupię drugiemu dziecku (+ hypnobirthing links)

1. Wózek.

Chusta jest rewelacyjna i rewelacyjnie sprawdziła się przy Danielu. Wszędzie można pójść, ręce wolne, mały spał sobie spokojnie słuchając serduszka mamy albo taty. Zaczęliśmy chustować chyba od 3 dnia życia, może 4. Wózek (spacerówkę) kupiliśmy w 10 miesiącu życia, bo w 11 mieli przyjechać teściowie zająć się nim przez miesiąc i bałam się że nigdzie nie wyjdą, bo do chusty nie byli przekonani ;) Daniel mimo wszystko był szybszy i zaczął chodzić przed ich przyjazdem. I tak mu się podobało, że ten wózek wykorzystywaliśmy tylko na zakupy od czasu do czasu (i tak długo w nim nie wytrzymywał). Teraz o wózku w ogóle nie myślę. Chusta jest super.
http://dziecisawazne.pl/czy-chusta-moze-zastapic-wozek/

2. Smoczek, butelki.

Nieoficjalnie mam już potwierdzenie że dostanę ten 9-cio miesięczny urlop, tak jak chciałam (6 miesięcy płatne). Przy Danielu miałam tylko 3 miesiące, więc smoczek trochę był, od 3 do 6 miesiąca. Potem kiedy zaczął już jeść (wg metody BLW) nie był potrzebny. Butelki były, mleko odciągałam (do 5 miesiąca przetrwaliśmy tylko na moim mleku - chłopaki przychodzili też do mnie do pracy na karmienie, trochę sztucznego dostał między 5 a 6 miesiącem, bo było mi wtedy jakoś ciężej z odciąganiem, ale dalej karmię, głównie do spania i rano po obudzeniu - wg kalkulatora moje ciało podarowało 649800 ml mleka do dziś). Teraz nie będę musiała odciągać. Cieszę się. I sztuczny gumowy zapychacz buzi też nie będzie potrzebny, bo będzie mama.
http://dziecisawazne.pl/smoczek-jest-zamiennikiem-piersi-nie-odwrotnie/

3. Łóżeczko.

Tego nawet i pierwszy nie miał ;-) Polecam przeczytać "W głębi kontinuum".


http://dziecisawazne.pl/5-zalet-spania-z-dzieckiem/
http://dziecisawazne.pl/spicie-z-dzieckiem-czyli-jak-to-jest-w-praktyce/

4. Słoiczki, kaszki, ciasteczka dla dzieci itd....

Jedna odpowiedź - BLW!


Daniel nie był karmiony łyżeczką. Nie był nigdy karmiony na siłę. Dostawał kawałki którymi mógł się bawić, poznawać. W tej chwili je wszystko, lubi owoce i warzywa, ogólnie zawsze zje coś z tego co my akurat jemy. Nie ma problemów, nie ma niejadka. To wystarczy dla mnie żeby wiedzieć, że to była właściwa droga.

5. Wanienka.

Przy Danielu użyliśmy raz, na pierwszą kąpiel chyba w 5 czy 6 dniu. Potem kąpał się w dużej wannie, na dużej gąbce (takiej, że mieścił się na niej cały).

6. Kosmetyki, mokre chusteczki.

Woda i olej kokosowy wystarczy. Na zajęciach na które chodziłam z Danielem (baby massage) odradzali wszelkie oliwki, bo często po nich są uczulenia. Mówili, że zwykły olej kuchenny jest ok.
A to że talk jest rakotwórczy to chyba wszyscy wiedzą? Większość mokrych chusteczek jest na liście toksycznych kosmetyków, ze względu na dodatki ropopochodne. Te jakie czasami używam przy Danielu w podróży (w domu nie trzeba, bo jest woda i wanna ;) to:


7. Pampersy.

Nie wyrzekam się ich całkiem - bo wiem że w podróży się czasem przydadzą, mimo że wiem też ile chemicznych dodatków w nich jest.. Ale będę się starać jak najczęściej używać nasze wielorazowe. Mamy sporo po Danielu.
http://dziecisawazne.pl/zalety-pieluszek-wielorazowych/
http://rodzicielstworadosci.com/dziecko/z-autopsji/shop-pracz-czyli-pieluchy-wielorazowe/

Z tych eco-jednorazowych polecam Naty, czasem używaliśmy (jeszcze czasem używamy, bo Daniel póki co umie tylko kupkę na kibelek, sikanie mu jeszcze tak nie wychodzi), no ale drogieee.




8. Chodzik (+chodzenie za rączkę).

Chodzika nigdy nie używaliśmy (milion powodów przeciw, poczytajcie internety), Daniel zaczął chodzić jeszcze w 10 miesiącu. Chodzenie za rączkę też nie sprzyja pozytywnemu fizjologicznemu rozwojowi - nie wiedzieliśmy tego od razu, ale szybko zaprzestaliśmy, jak poczytaliśmy.

http://dziecisawazne.pl/czego-nie-dadza-dziecku-akcesoria-nauki-chodzenia/
http://dziecisawazne.pl/10-rzeczy-ktorych-powinnismy-unikac-zeby-wspierac-rozwoj-prawidlowej-postawy-ciala-dziecka/
http://dziecisawazne.pl/jak-wspierac-prawidlowa-postawe-ciala-dziecka-cz-1-pielegnacja-w-pierwszym-roku-zycia/

9. Buty.

Na pewno nie w pierwszych ~9-10 miesiącach. Powody podobne do powyższego. Daniel długo nie miał. Zaczął chodzić jeszcze w 10 miesiącu.

http://dziecisawazne.pl/male-stopy-jak-o-nie-dbac-jakie-buty-kupowac/
http://dziecisawazne.pl/dlaczego-dzieci-powinny-chodzic-boso/
http://dziecisawazne.pl/7-powodow-dlaczego-warto-chodzic-boso/

10. Nadmiar zabawek, ubranek itd...

Mamy sporo po Danielu. Na pewno jakieś kupię, ale nie będę przesadzać z ilością. Co do zabawek zawsze stawiam na jakość i sensowność. Unikam świecących grajków (chociaż kilka mamy, dostaliśmy). To co u nas mile widziane to artykuły plastyczne (bloki, kredki, farby), duplo i lego oraz książeczki (sensowne ;).

Dziękuję za inspirację:

Lejla - http://rodzicielstworadosci.com/20-zbednych-dziecku-rzeczy/
Dzieci są ważne: http://dziecisawazne.pl/10-rzeczy-dla-noworodka-ktorych-nie-musisz-kupowac/



PS. Hypnobirthing links:

Book that I recommend: ‘Mindful Hypnobirthing: Hypnosis and Mindfulness Techniques for a Calm and Confident Birth’ by Sophie Fletcher


Short lessons about hypnobirthing:

you can find more by Katharine Graves on youtube

I also recommend everything by Ina May Gaskin.


Web with nice stories: http://birthwithoutfearblog.com/

środa, 9 listopada 2016

Biotechnology YES competition

Ja i mój wspaniały team - Gimi, Valentina, Emma, Bryce wzięliśmy udział w konkursie Biotechnology YES. Super international team - Polska, Hiszpania, Chorwacja, Włochy i Kanada.

Konkurs bardzo fajny, sporo się można nauczyć w ciągu dwudniowych warsztatów i wcześniejszych spotkań z mentorami. Idea konkursu jest taka - zakładamy fikcyjną firmę, robimy biznes plan i prezentujemy swoją pracę przed jurorami - potencjalnymi inwestorami VC (Ventor Capital). Konkurs jest oparty o pomysł w science, więc ma być to naukowy pomysł na przedsiębiorstwo, przedstawiony pod kątem nauki, finansów, marketingu i logistyki. Oceniane były 4 części:

1. Structure and Presentation of the Business Plan.
2. Feasibility of R&D and IP Strategy.
3. Feasibility of Commercial and Marketing Strategy.
4. Feasibility of Financial Planning Strategy.

Niestety nie przeszliśmy do następnego etapu, ale szczerze uważamy że powinniśmy. Odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania, mieliśmy bardzo profesjonalną prezentację, część z finansów uważamy że była rewelacyjna (szczególnie w porównaniu do grupy która przeszła). No ale cóż... Life... Może nasz pomysł nie był taki "fancy" dla inwestorów. Nie chcę zdradzać w całości o co chodziło, bo może jeszcze kiedyś to wykorzystamy, ale ogólnie był to projekt pozwalający na ratowanie pszczół.

Tu print screen z naszej części z finansami:


Czas warsztatów bardzo intensywny, ale sporo mieliśmy gotowe przed. Konkurs warty wpisu w CV i na LinkedIn, warto, polecam.

http://www.biotechnologyyes.co.uk/biotechnologyyes/index.aspx

The Biotechnology Young Entrepreneurs Scheme (Biotechnology YES) is an innovative competition developed to raise awareness of the commercialisation of bioscience ideas among early career researchers. The competition, funded by sponsorship, aims to encourage an entrepreneurial culture for the benefit of the UK economy.

Mimo wszystko, wygraliśmy elevator pitch, czyli takie krótkie przedstawienie, jednominutową prezentację (tyle czasu przez ile można zagadać potencjalnego inwestora w windzie). W nagrodę dostaliśmy książki o rozwijaniu przedsiębiorstwa w science i szampana.

To my:


Od lewej: Sylwia (Dr, CEO), Valentina (Prof., Principle Scientific Investigator), Emma (MBA, Marketing Director), Gimi (Business Operations Manager), Bryce (ACA, Financial Officer).

poniedziałek, 7 listopada 2016

LC-MS Method Validation - darmowy kurs on-line!

Są jeszcze miejsca, ale musicie się spieszyć! Za pierwszym razem zniknęły po 30 godzinach.

LC-MS Method Validation

52 academic hours (52 hours independent learning), 2 ECTS

Target group
Learning outcomesThe participant who has successfully passed the course knows:
* the main performance parameters of analytical methods, what they show and which of them are particularly important in different situations;
* the main mathematical concepts and tools in method validation;
* the main approaches for evaluation of the performance parameters in the case of LC/MS analysis.
The participant who has successfully passed the course is able to:
* decide what data are needed for evaluating the different method performance parameters, understand the meaning of the available data and decide whether the available data are sufficient;
* select the approach and design the experiments for obtaining suitable data;
* quantify the relevant performance parameters using the available data and assess whether the obtained values are realistic;
* assess the fitness of the method for the intended purpose based on the values of the evaluated performance parameters.
 
Subject matterTopicVolume in hoursLecturers
Practice-oriented on-line course on validation of analytical methods, specifically using LC-MS as technique.
The course covered the following topics:
• The concept, workflow and scope of validation;
• Selectivity and identity confirmation, both via LC and via MS;
• Linearity of signal, linear range, sensitivity and their relation to calibration;
• Precision, trueness, accuracy, analyte stability and their interrelations;
• Limit of detection and limit of quantitation;
• Ruggedness and robustness.
52Ivo Leito, Koit Herodes, Karin Kipper, Riin Rebane, Anneli Kruve, Hanno Evard, Maarja-Liisa Oldekop

https://sisu.ut.ee/lcms_method_validation/course-introduction

wtorek, 11 października 2016

Doktorat dla tych, którzy już są w Anglii

There is an exciting opportunity to apply for a PhD studentship in the area of protein NMR and molecular dynamics simulations methodologies to support chemical probes development. The PhD studentship is funded by the EASTBIO BBSRC DTP and is only available to students that satisfy BBSRC eligibility requirements (UK nationals or EU students who have been resident in the UK for 3+ years immediately prior to the programme start date).

The main supervisor is Dr Julien Michel (University of Edinburgh), and the second supervisor is Dr Alessio Ciulli (University of Dundee).

Prospective candidates should make an initial informal contact with Julien (julien.michel@ed.ac.uk) or Alessio (a.ciulli@dundee.ac.uk) by the 28th of November at the latest.

More information is available at:



poniedziałek, 3 października 2016

Czarny poniedziałek czy przykrywka CETA?

Osobiście - tak, urodziłabym chore dziecko. Gdyby było chore letalnie, urodziłabym po to żeby je przywitać i pożegnać. To moje zdanie, mogę porozmawiać, ale nie będę wypisywać /chciałam użyć słowa głupot, ale ktoś się może obrazić/ w internetach.


wtorek, 6 września 2016

Nareszcie od lokalnych rolników. Sałatka z żółtego buraka.

Szukajcie, a znajdziecie.. Długo już szukaliśmy dobrego dostawcy lokalnych produktów. To jeszcze nie wszystko, co byśmy chcieli, ale przynajmniej mamy już lokalne warzywa. W supermarketach na prawdę trudno o lokalność, łatwiej znaleźć produkty z Nowej Zelandii i Chile. Na prawdę ucieszyłam się ostatnio kiedy zobaczyłam angielskie jabłka (takie zielone, cooking apples, używam do sałatek i kompotu). Dobrze że polski sklep mamy niedaleko, czasem można dostać jabłka z Polski. Ale wracając do warzyw - odkryliśmy http://vegboxpeople.org.uk/ dostarczają lokalne produkty do odbioru na kampusie. Na paczki trzeba się zapisać, płaci się przez direct debit, ale cenowo jest ok, lokalnie i organicznie! Jest wypisane co skąd i czy ma certyfikat organiczności (większość ma). Np w tym tygodniu dostaliśmy:

Rainbow Chard (from Glebelands City Growers, Sale, Manchester)
Cucumber (from FarmStart Woodbank, Stockport)
Kale (from CHC, FarmStart Abbey Leys, Lymm, Cheshire)
White Carrots (from Duncan Gielty, Lancashire)
Garlic Bulb (from FarmStart Woodbank, Stockport)
Purple French Beans (from Salford Growers, FarmStart Abbey Leys, Lymm, Cheshire)
Summer Cabbage (half) (from Duncan Gielty, Lancashire)

 
  Na początek wzięliśmy 3 razy średnią paczkę, a od przyszłego tygodnia przechodzimy na dużą, bo i tak wszystko wykorzystujemy. Czasem trzeba trochę poszperać w internecie za fajnymi przepisami, ale nasza kulinarna oferta jest bogatsza i coś tam się uczymy w kuchni nowego. W dodatku odkryliśmy warzywa o których nie wiedzieliśmy - żółte buraki, biała marchewka. Nigdy wcześniej tego nie widziałam.


Żółty burak nie jest taki soczysty jak nasz czarwony i nie brudzi, ale w smaku to prawie to samo.
Tutaj w sałatce:


Składniki:
dwa żółte buraki starte na tartce
pęczek pietruszki
ser feta
kwaśne jabłko
orzechy (u nas laskowe+włoskie) 
oliwa z oliwek

Wyszło bardzo smacznie.

Szukamy jeszcze mleka prosto od krowy (zaczynam wątpić czy to możliwe w Anglii.. może ktoś ma jakieś namiary?) i free range organic eggs trochę taniej, bo dostęp jest, ale 6 za £1.80.

A dzisiaj do obiadu był jarmuż podsmażany na maśle klarowanym z czosnkiem i selerem naciowym - świetna sprawa, nie spodziewałam się że to będzie takie dobre!

Mamy też pierwszy weekend bez zbóż za sobą. O ile zrobienie obiadu bez zbóż takie trudne nie jest (mogą być ziemniaki i od czasu do czasu kasza gryczana, bo jest dwuliścienna w odróżnieniu od całej reszty jednoliściennych), o tyle śniadania i kolacja to większe wyzwanie, bardziej sałatkowo u nas było. Więcej o tym dlaczego i po co, i jakie to ma korzyści znajdziecie u Mamy Zdrowych Dzieci.

Pozdrawiam i smacznego! ;)

niedziela, 21 sierpnia 2016

Oddaj fartucha!

Oddaj fartucha! - Jak to kiedyś powiedział Michael Moran w "MasterChef".

Coś w tym jest. Ja bym dodała - Oddaj fartucha do prania! I nie używaj go poza labem!


O co mi chodzi? O to jak często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, ile na tym fartuchu wynoszą. I co wynoszą. Dotyczy się to i chemika (nie tylko po labie z organicznej) i biotechnologa (który może sam pracuje na starej dobrej E.coli, ale na czym pracują inni w labie?). Ostatnio rozmawialiśmy o tym z Moniką i Marcinem. U nas w MIB nie ma możliwości wyjść z labu w fartuchu, nigdy nie słyszałam o takim przypadku, a jakby ktoś spróbował to ojojoj ciężka rozmowa by była z Tanią z H&S, możliwe zawieszenie w pracy. To samo w razie pracy w labie bez fartucha. Natomiast jak sobie przypomnę studentów na UW jedzących obiad na stołówce w fartuchu dopiero po wyjściu z labu to ehhh.... Czy tam jest tak do tej pory? Czy ktoś może ludziom uświadomić co oni wynoszą i jedzą, i zrobić jakieś znaki zakazu przy wejściu na stołówkę? Albo w ogóle przy wyjściu z labu! Proszę, pomyślcie o tym przed wyjściem w fartuchu gdziekolwiek.

Z drugiej strony w Anglii gdzie niby wszędzie przypominają o health&safety i robią trening z chodzenia po schodach (!), pielęgniarki nie mają szatni w szpitalu. W ogóle bardzo często na ulicy widzi się pracowników służby zdrowia w fartuchach. Tego nie mogę zrozumieć. Oni i wynoszą i przynoszą do szpitala - to może podziałać w dwie strony. Czemu jakoś o tym nie pomyślą?

piątek, 22 lipca 2016

Zwierzenia nocą

Wpis dedykowany Patrycji.
Dzięki za maila, przyszedł jakby z przyszłości ;)

Nie ma to jak wena na pisanie o 00.30 w nocy. Jesteśmy w Polsce, krótki tygodniowy urlop, w zasadzie to przyjechaliśmy na wesele naszego drużby. Ale nie o tym. Raczej o rzyganiu. Rzygam sobie rano od jakiegoś już czasu, chociaż ostatnie 3 dni były spokojne. Na co to wskazuje? Chyba nie trudno się domyśleć, bynajmniej nie jest związane z alkoholowymi popijawami. Nie mówiłam jeszcze w pracy, trochę się boję. Mniej więcej 12 tydzień. Jak wrócimy z urlopu to za dwa dni będzie usg, będę wiedziała konkretniej. No i ile ich tam siedzi, jak to się śmieje mój znajomy (choć nie sądzę że więcej niż jeden). W pracy wygadałam się tylko Nicky, która pomogła mi sporo przez ostatni czas (nasza pierwsza mała publikacja już u recenzentów), ale nie jest też konkretnie z MIB, tylko Sheffield. Ciężko trzymać tajemnicę, kiedy rano niedobrze, notorycznie się spóźniam (bo rzygam sobie, a co!) i nikomu nie mogę się pożalić. Nie chciałam, trochę głupio się czuję - druga ciąża na tym samym doktoracie. Niby byliśmy z mężem "otwarci", no i jesteśmy praktykującymi katolami, ale jakoś nie sądziłam że to przyjdzie tak szybko. Niby szybko i niby nie, Daniel ma już 20 miesięcy, więc różnica będzie ponad dwa lata - fajna różnica, bo będą się razem bawić, ale jakoś dopiero teraz powoli to do mnie dociera. Brzuch już troszkę jest (wcześniej był dopiero koło 20 tyg.!), ale jeszcze da się udawać że to nieciążowy. Pierwsze dwa spotkania z położną też były, wszystko ok, znowu nastawiam się na homebirth. Niestety moje ukochane położne z One to One już nie działają w Manchesterze, nie dostały jakiejś umowy z NHS, nie wiem czemu. Ta z kolei tak bardzo rodzenia w domu nie wspiera, bo mi zachwala birthcentre, powiedziała że wanna do rodzenia nie za bardzo i nie wiedziała o co chodzi z hypnobirthing. Mam nadzieję że do domu przyjedzie ktoś inny..

Wracając do uczelni - chcę wziąć co najmniej 9 miesięcy urlopu i pracować do 38 tyg., jak poprzednio. Tamtym razem miałam tylko 3 miesiące (kategorycznie za mało dla dziecka!), co prawda potem flexible-hours, no i mąż z nim był przez pół roku, ale tym razem chcę sporo więcej. Prawdopodobnie będzie bezpłatnie (jak poprzednio), bo pieniądze z grantu unijnego, ale teraz mąż będzie dbał o rodzinę. Może dostanę Maternity allowance, to jest jakieś 100 funtów tygodniowo, nie za dużo, ale lepsze niż nic. Tamtym razem za krótko pracowałam żeby się załapać. Ale kasa mnie tak nie martwi, jak czas. Mam podwójną umowę - jako pracownik i jako student. Pracownik - spoko, ale jako student właśnie zmieniamy wydziały i przechodzimy z Faculty of Life Sciences do Chemistry, a doszły mnie słuchy że w Chemistry można przerwać doktorat maksymalnie na 2 miesiące... W FLS macierzyński możliwy był do roku. Nie wiem, mam nadzieję że to nieprawda. Ogólnie mało tu doktorantek z dziećmi/w ciąży, bo po pierwsze zazwyczaj są młodsze (w UK PhD robi się po bachelorze), po drugie mało kto myśli/chce mieć dziecko przed 30 (jeszcze mi został rok do tej magicznej liczby). Nie wiem jak to przyjmie moje szefostwo, myślę że z tą pracą moją tak im się nie spieszy. Pierwsza publikacja niedługo ujrzy światło dzienne, drugą chciałabym skończyć do końca tego roku i trzecia byłaby już po powrocie. Jeszcze może czwarta z kinetyki jeśli się uda. Teraz High Pressure NMR i relaksacja, RDC. Mam jeszcze zrobić placement w Szwecji, nie wiem co z tego wyjdzie, ale może się ogarnie przez Skype. Nie wiem też czy czekać do 20 tyg. i zanieść wtedy wszystkie papiery, czy powiedzieć promotorowi wcześniej.. Chyba powiem trochę wcześniej, dam znać tutaj jak poszło i jaka była reakcja. Trzymajcie kciuki, albo się módlcie, albo pomyślcie o mnie pozytywnie żeby wszystko przeszło gładko, żebym zdążyła z drugą publikacją i żebym dostała te 9 miesięcy bez problemu..

Tymczasem starszak rozwija się znakomicie, dużo mówi i łączy wyrazy (typu: "mama idzie", "tata kicha", "samolot leci"), rozpoznaje zwierzęta, czyta samogłoski i jest niesamowity ;) Przynajmniej teraz mogę się cieszyć czasem 24h/dobę razem, a on cieszy się też obecnością innych członków rodziny. Zaczynam myśleć o tym że traci mając ich daleko.. Z drugiej strony jedna z cioć dzisiaj chciała mu zabrać długopis, bo niebezpieczny, a przecież on już je widelcem, to co tu z tym długopisem.. ;) No i ciągle dostaje słodycze. Więc też myślę że może jednak dobrze nie mieć ich na co dzień ;) Takie różne plusy i minusy, prawda? Do napisania niebawem.

środa, 6 lipca 2016

Kuchenne rozwiązanie dla pracujących rodziców

Pisałam już raz o naszych kuchennych gadżetach, tu.  Niedawno doszedł nam do kolekcji jeszcze jeden, bardzo ułatwiający życie (a dokładniej ciepły obiad zaraz po pracy).

Jak to zrobić żeby ciepły obiad czekał w domu, kiedy oboje pracujecie?
Rozwiązaniem jest slow cooker, czyli wolnowar.

My mamy dokładnie ten:

zdjęcie z www.morphyrichards.co.uk
Niesamowicie dobry gadżet! Wkładasz sobie wszystko do gara rano, nastawiasz na low, i po 8-9h obiad jest gotowy, pyszny i ciepły! Super robi się w nim wszystkie "twarde" mięsa, które wymagają dłuższego gotowania, wczoraj jedliśmy wołowinę, była pyszna i mięciutka.

Nie jest to drogie urządzenie! Za nasz daliśmy £27, ale można je znaleźć taniej. Ten ma pojemność 3,5 litra, to są takie dobre 4 porcje. Albo 6, doliczając małą porcję dla półtorarocznego dziecka x2. Mamy 3 ustawienia temperatury, co umożliwia zrobienie tej samej potrawy w 2,5-3,5/3,5-5,5/5,5-7,5 godziny (teoretycznie, narazie wypróbowaliśmy tylko opcję low, czyli najdłuższą).

Co w tym można robić?
Oczywiście gulasze, ale też pieczenie, zupy, chilli con carne, curry, widziałam też przepisy na owocowe kompoty, rice pudding, gruszki w winie ;) Wszystko to, co może się gotować/dusić długo. Jest super do mięs. Ciągnie mało prądu, nie trzeba tłuszczu. Minus jest taki, że długo gotowane warzywa tracą witaminy, więc tu warto zrobić sobie obiad w wolnowarze, ale dodatkowo uzupełnić go np. świeżą sałatką. 

Polecam!

Nie jest to wpis sponsorowany.

wtorek, 31 maja 2016

Nasze zielone miejsce

Znaleźliśmy nasze zielone miejsce!
I to całkiem niedaleko, 15-20 min rowerem.
Prawdziwy las, sadzawka, drzewa, ptaki śpiewają.


Highfield Country Park. Na mapie są ścieżki rowerowe, o tym też zaraz.
A tak pięknie tam jest:



Odkryliśmy znaczenie zielonych i niebieskich ścieżek rowerowych. Zielone to te rzeczywiście prowadzące przez tereny zielone (parki, łąki, nieużytki), a niebieskie to wyjazd na ulicę i ścieżka na poboczu albo wydzielone miejsce na chodniku.


Tych zielonych jest całkiem sporo i niektóre na prawdę łączą duże odległości, jest gdzie pojeździć. Teraz co weekend będziemy odkrywać nowe miejsca.
A wracając do przyrody, w ogródku i w doniczkach też zaczyna się budzić, choć jeszcze muszę cierpliwie poczekać zanim wszystko zakwitnie.


Na koniec tak nam pięknie ptaki śpiewały w tym lesie - to jest autentyczne nagranie które zrobiłam telefonem!: